ZE SMAKIEM. Przepis na szczęście…

2018-05-20 9:20:20

 

Tak, to już wiosna, nadchodzą najpiękniejsze miesiące w roku.
To czas, kiedy nawet najwięksi pesymiści dostrzegają delikatne, zielone listki i rozwijające się pączki kwiatów, a zabiegani ludzie, głusi na wszystko –  słyszą nagle głos słowika. Nawet nasze smutki (bo i któż ich nie ma?) jakoś kurczą się, maleją i ustępują pod naporem wiosny.

Jadwiga Wołynik
j.wolynik@tio.com.pl

Dziewczęta i nawet dojrzałe panie, przypominają sobie, że to one przecież dodają smaku życiu, że ich uśmiech, nowa fryzura, zadbana buzia, kwiecista sukienka, przywracają radość ukochanemu mężczyźnie – mężowi, narzeczonemu, ale także ojcu, bratu, synowi.
To właśnie wiosna nastraja każdego z nas, by łaskawszym okiem spojrzeć na siebie i bliskich. Wiosną wszyscy chcą być zdrowi, radośni i szczęśliwi.
Poprosiłam kilku swoich przyjaciół o ich receptę na szczęście  i dwie odpowiedzi Państwu przedstawiam.

KRZYSZTOF:
Przepis?! Na swoje szczęście znam, choć nie do końca. Cały czas je buduję. Czasem improwizuję, czasem idę po omacku, bo nie wiem którą drogę wybrać. W miarę upływu lat widzę, że najważniejsze to dystans do siebie i otwarcie na bliźniego, nawet tego gburowatego, złego czy złośliwego (to bardzo trudne, ale daje efekty). Być otwartym, nie znaczy ufać bezkrytyczne.  Zawsze jednak trzeba dać bliźniemu szansę.

Jednym do szczęścia potrzebne są pieniądze, innym wystarczy fakt istnienia, poranny wschód słońca, widok młodej dziewczyny idącej ulicą, wyprostowanej jak struna, o kształtach wzbudzających zachwyt nad pięknem bożego dzieła. We wczesnych latach dochodzi dreszczyk pożądania, ale… może to żona bliźniego? Aaa, jest przykazanie… Może niech wystarczy tylko zachwyt.
Na „dojrzalsze” lata gdzieś znika ten dreszczyk i jestem odrobinę mniej szczęśliwy. Ale za chwilę znów się cieszę, że wzrok jeszcze dopisuje i że ją jeszcze zauważyłem.
Jednak nie wszystko przepadło, jeszcze jest się z czego cieszyć, zanucę sobie coś pod nosem i już jestem szczęśliwy. Jutro jak ją spotkam- to się do niej uśmiechnę. Zbaranieje?  Puknie się w głowę? A może odwzajemni uśmiech ? Jeśli to ostatnie, wtedy jakże będę szczęśliwy.

Znam takich, którym ciąży wór złota.

Niby życie piękne, ale dlaczego ciągle zabiegam, by nikt mnie tego bogactwa nie pozbawił? Dlaczego stałem się nieufny wobec otoczenia ? Ciągle wydaje mi się, że ktoś się do mnie zakrada, że tylko czyha na mój wór złota. Słabiej śpię, kolejny jacht i nowe Porsche nie cieszy. Dziewczyny się kleją, ale jakoś inaczej niż wtedy, gdy byłem zwyczajny, wręcz biedny. Czy jestem szczęśliwy?  Mam wszystko, a jutro na koncie będzie jeszcze więcej, a jakoś to nie cieszy. Wór złota pęcznieje, a ja zapadam się w siebie, unikam ludzi (z pewnością będą czegoś chcieli). Czy jestem już inny, czy otoczenie już jest dla mnie wrogim światem? Czy te uśmiechy do mnie czy …ze mnie? Mam jeszcze władzę czy już ją tracę?

Jadziu, trudny temat i nie podejmuję się udzielać rad,  czy pisać przepisy. Jedno wiem z całą pewnością. Jeśli umiesz cieszyć się z małych rzeczy, to zawsze znajdziesz swój kawałek szczęścia. Jedni dostają większy kawałek, inni mniejszy. Jeśli się dowiesz dlaczego tak jest, to napisz w swojej rubryce, a ja też sobie taki przepis wytnę, wkleję do notesu i obiecuję… będę stosował każdego dnia.

JACEK:
Jacek ma gotowy przepis, nie zna autora, ale przesłanie tych słów jest mu bardzo bliskie.

Przepis na Szczęście
Szczypta uśmiechu,
pogody ducha.
Serce tak miękkie
niczym poducha.
Garstka nadziei,
optymizmu, wiary.
To przepis na szczęście
niepotrzebne czary.
Cisza i spokój,
róże w wazonie.
Nie dom, nie kominek
a świeczka, co płonie.
I jeszcze ktoś obok,
pokrewna dusza.
Co gdy płaczemy
łzy te osusza.
Ta druga osoba
co za rękę bierze
i chwila, gdy mówi…
że kocha cię szczerze…

 A moje recepty? 
Staraj się najlepiej przeżyć każdy dzień. Szukaj zadowolenia i szczęścia w każdym przeżywanym dniu. Nie szukaj zadowolenia w przeszłości ani w przyszłości. Żyj teraźniejszością i staraj się ułożyć tak każdy dzień, aby go przeżyć z największym zadowoleniem. Poczuj jak przepływa życie. Zatrzymaj się, posłuchaj. Przyjrzyj się temu, co cię otacza, zdawaj sobie sprawę z tego, co widzisz, słyszysz, dotykasz. Nie żyj tak, jakbyś był opakowany watą i zaimpregnowany na deszcz.

Nie walcz ze straszydłami przeszłości. Wielu ludzi żyje tak, jakby ciągle walczyło z tym, co ich kiedyś raniło, wprawiało w lęk. Zdawaj sobie sprawę, że to, co było kiedyś, minęło, a teraz jest nowa sytuacja, nowe zadanie i nowe możliwości. Przypomnę Państwu dewizę Scarlett O’Hara z filmu „Przeminęło z wiatrem” – „Pomyślę o tym jutro”, bo po co martwić się na zapas? Zmartwienie przecież i tak samo przejdzie, a jeśli nas ma ominąć, to i tak ominie, więc po co czuć się nieszczęśliwym przedwcześnie? Drzewa w sadzie też co roku są starsze, a przecież potrafią się odnowić, obsypać białym i kolorowym kwieciem, wydać owoce. W tym tkwi tajemnica młodości. Choć i ona jest częścią naszego przemijania. Także  i my, jeśli potrafimy zdobyć się jeszcze raz na odrobinę wysiłku, wybaczyć, popracować nad sobą, to po raz kolejny możemy zakwitnąć… i poczuć się… szczęśliwym.
Jeśli macie Państwo swoje przemyślenia i zechcecie się nimi podzielić z czytelnikami to będę wdzięczna za każdy przekaz.

A co podnosi poziom szczęścia tak od kuchni? Myślę że czekolada, może pierwsze truskawki ?
Najlepiej jeśli podamy truskawki w czekoladzie!
● 200 ml śmietanki tortowej 36%,
● 100g masła,
● 250g ciemnej czekolady (gorzkiej lub deserowej), połamanej, może być też biała,
● 500g dojrzałych truskawek.
Stawiamy  rondel na wolnym ogniu, wlewamy śmietanę, doprowadzamy do wrzenia ale nie gotujemy. Zdejmujemy z ognia, dodajemy masło i czekoladę. Mieszamy, czekając aż czekolada będzie gładką masą. Zanurzamy w niej truskawki, tak by były pokryte do połowy. Układamy wolną połową na papierze do pieczenia, aby czekolada zastygła. Czynność tą możemy powtórzyć, jeśli za pierwszym razem zbyt mało czekolady  zostało na owocach. Po zastygnięciu polewy, wkładamy truskawki w białe papilotki i układamy na ozdobnym talerzu, dekorując dodatkowo listkami mięty. Smakują znakomicie jako dodatek do kawy lub szampana. Jest to efektowny deser, jego uroda i smak też przyniosą nam odrobinę szczęścia.

J.W.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *