WETERYNARZ RADZI. Jedna baba drugiej babie

2017-02-16 11:15:33

Mimo, że w 1991 roku usługi weterynaryjne zostały uwolnione spod kontroli państwowej i są właściwie całkowicie sprywatyzowane, to wciąż prawo wolnego rynku w wielu aspektach nas nie dotyczy. Mianowicie obowiązujące prawo wyraźnie ogranicza rodzaj informacji, która może być prezentowana ludziom.

KRZYSZTOF ZDEB
lecznica@legwet.pl
Taka informacja teoretycznie nie może nosić znamion reklamy. I to właściwie wszystko. Nie ma żadnych precyzyjnych przepisów, które by wyjaśniły, co to tak naprawdę oznacza
i co jest dozwolone, a co nie jest. Szczególnie w obecnych czasach, kiedy to przepływ informacji odbywa się już nowymi drogami, o których twórcom wspomnianych przepisów się nie śniło.

Autor jest lekarzem weterynarii. Zajmuje się przede wszystkim chirurgią i ortopedią  www.legwet.pl

Autor jest lekarzem weterynarii. Zajmuje się przede wszystkim chirurgią i ortopedią
www.legwet.pl

Obecnie wszystkie kampanie reklamowe celują w media społecznościowe. Struktura przekazu łączy informację, obraz, dźwięk, ale przede wszystkim dzięki zaprzęgniętym do tego komputerom, trafia do bardzo celowanego odbiorcy. W pewien sposób, często nieświadomie, jesteśmy manipulowani i wybieramy, to co jest nam podsuwane. Jakby na to spojrzeć, to bardzo niebezpieczne narzędzie dla wszelkiego rodzaju politycznej propagandy. Przez lata struktura szerzenia informacji o swojej praktyce w weterynarii polegała na drobnych ogłoszeniach w prasie, ale przede wszystkim bezpośrednie polecenie przez innych pacjentów odgrywało rolę.

Wraz z zachodnimi mediami przyszły do nas amerykańskie systemy statystyki. Okazuje się bowiem, że osoba niezadowolona z obsługi, tę informację przekaże kilka razy większej grupie znajomych niż osoba zadowolona. Negatywne emocje motywują nas bardziej. A w mojej pracy tak naprawdę emocje ogrywają bardzo dużą rolę. Opiekujemy się nie tylko zwierzęciem, nie leczymy chorób. Naszym zadaniem jest dbanie i pielęgnowanie tej więzi pomiędzy opiekunem i jego czworonogiem. Szczerze uważam, że to jest prawdziwe uczucie. I też dobrze wiem, że czasem się nie sprawdzamy. Bez względu na merytoryczną skuteczność działań, to tak naprawdę „wrażenie” odgrywa istotną rolę.

Żyjemy też w czasach, gdzie wirtualna rzeczywistość daje nam większe możliwości dzielenie się swoimi wrażeniami. Dlatego właściwie wszystkie portale mają opcje komentarzy czy ocen. Z jednej strony w ten sposób stymulując liczbę kliknięć, ale z drugiej umożliwiając użytkownikom zaspokojenie tej właśnie potrzeby. Idąc za tym nasze informacje docierają do szerszego grona odbiorców niż informacja szerzona bezpośrednio. Statystyki mówią, że jedynie ok 3% ludzi chce nam bezpośrednio powiedzieć o swoim niezadowoleniu. Reszta zrobi to ewentualnie w internecie albo po prostu podzieli się ze znajomymi.

Z mojego punktu widzenia czasami gorzka prawda jest bardzo potrzebna, bo tylko
w ten sposób jestem w stanie się poprawić. Ale z drugiej strony ta słodka prawda, kiedy ktoś chciałby podzielić się swoją radością także jest bardzo wartościowa, bo to gotowe rozwiązanie na wspomniane wątpliwości.
Statystyki mówią także, że lekarze weterynarii są przedstawicielami profesji wśród której występuje bardzo duży odsetek depresji
z największym odsetkiem samobójstw. Jeśli chcą Państwo podzielić się dobrą opinią na temat swojego weterynarza, to nie wahajcie się to robić. Wielu z nas to bardzo jest potrzebne.
(kz)

Related Post

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *