LEGIONOWO. ProgRockFest 2017 przeszedł do historii

2017-03-30 4:54:46

Muzyka, która swoje największe tryumfy świętowała w latach 70 XX wieku nadal cieszy się popularnością i ma swoich wiernych fanów. Jak pokazuje organizowany od trzech lat w Legionowie Festiwal, artystyczna odmiana rocka ma się świetnie. Jak co roku organizatorzy starają się utrzymać wysoki poziom stawiając sobie poprzeczkę coraz wyżej.

Tegoroczna edycja, po raz pierwszy dwudniowa, gościła również gigantów art rocka z zagranicy. A to wszystko w sali legionowskiego ratusza, która jak co roku wypełniona była po brzegi. Legionowskie wydarzenie odbywa się dzięki wsparciu Miejskiego Ośrodka Kultury w Legionowie oraz licznych partnerów i sponsorów. Tegoroczna edycja, zyskała poważnego partnera jakim jest Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego. Miejmy nadzieję, że już na stałe. Pomysłodawcą i głównym organizatorem imprezy jest Mikołaj Madejak. Wielki fan Pink Floyd i miłośnik rocka progresywnego. To dzięki niemu możemy co roku spędzać wspaniałe chwile z fantastyczną muzyką na żywo, która przyciąga wielbicieli tych dźwięków z całej Polski, a nawet spoza Jej granic.
Festiwal otworzył młody obiecujący zespół z Podkarpacia- Walfad. Zagrali koncert w języku polskim mimo, że mają w swoim repertuarze utwory anglojęzyczne. Występ został przyjęty bardzo ciepło. Drugim zespołem występującym tego dnia był gość specjalny – legendarny szwedzki zespół Trettioariga Kriget (Wojna Trzydziestoletnia). Zespół okazał się objawieniem festiwalu. Wszyscy znajdujący się na sali przeniesli się w lata siedemdziesiąte. Zespół, który zaczął wspólne granie 45 lat temu i w niezmienionym składzie gra do dziś pokazał się z jak najlepszej strony. W każdej nucie i każdym dźwięku jaki prezentowali muzycy widać było jak fantastycznymi są muzykami, niesamowicie zgranymi. Pomimo wieku na scenie pokazali pazur i udowodnili, że muzyka tworzona ponad cztery dekady do dziś jest pełna mocy i brzmi rewelacyjnie. Zespól zaprezentował przekrój całej swojej twórczości, aż po ostatnie wydawnictwo z 2016 roku „Seaside Air”. Ostatnia ich płyta była pierwszą anglojęzyczną w ich dorobku. Szwedzi zostali gorąco przyjęci przez festiwalową publiczność. Jak mówili po występie: musimy tu wrócić i zagrać więcej koncertów w Polsce. (przyp. red. był to ich pierwszy i jedyny koncert i pobyt w Polsce). Publiczność nie chciała wypuścić muzyków ze sceny.
Gwiazdą pierwszego dnia była legenda polskiego rocka progresywnego, zespół Collage. Był to bardzo wyjątkowy koncert bowiem ich wokalista Karol Wróblewski odchodzi z zespołu i właśnie w Legionowie odbył się pożegnalny koncert. Pozwolili słuchaczom na podróż przez wachlarz swoich przebojów od pierwszej płyty „Baśnie” po utwory z najbardziej znanych płyt „Safe” i „Moonshine”. Gorące przyjęcie i owacje na stojąco towarzyszyły całemu występowi Collage. Na koniec koncertu muzycy przygotowali niespodziankę dla odchodzącego kolegi. Karol otrzymał specjalny dyplom z podziękowaniami od muzyków grupy. Owacjom nie było końca. Niezapomniany wieczór i cudowne wspomnienia pozostaną w pamięci wszystkich, którzy byli tego dnia w Legionowie.
Drugi dzień również zapowiadał się bardzo interesująco. Jako pierwszy wystąpił Amarok. Projekt muzyczny Michała Wojtasa, który na swoim koncie ma trzy wydawnictwa. Był to fantastyczny początek drugiego dnia. Bogate instrumentarium, niezwykłe dźwięki, połączenie ambient folk i rocka progresywnego stworzyło klimat jakiego do tej pory na festiwalu nie było. Amarok zaprezentował przekrój swojej twórczości oraz premierowo kilka utworów z przygotowywanej nowej płyty. Publiczność wyszła z koncertu oczarowana. Poetyckość dźwięków i uniesienia jakie towarzyszyły występowi długo będą towarzyszyć nam wszystkim. Kolejnym wykonawcą drugiego dnia festiwalu był występ krakowskiego zespołu Loonypark. Zespół, który nie koncertuje cyklicznie, w Legionowie miał swój debiut. Z nową wokalistką pokazał, że świetnie sprawdza się na scenie, a ich muzyka potrafi poruszyć publiczność. Krakowianie grają typowy rock neoprogresywny połączony z art rockiem. Była to wyjątkowa okazja zobaczyć na żywo zespół, który nagrywa płyty od prawie dziesięciu lat. Zespół zagrał w Legionowie wyjątkowy utwór z ostatniej płyty „Perpetual”, który dedykowany jest pamięci gitarzysty Riverside Piotra Grudzińskiego- „December”.
Na koniec drugiego dnia i jednocześnie na koniec 3. edycji ProgRockFest zagrał Lion Shepherd. Oferując bardzo żywiołowy rock progresywny, okraszony fantastycznym głosem Kamila Hajdara. Grupa jest w trakcie nagrywania swojej drugiej płyty, która już niebawem ujrzy światło dzienne. Owacje na stojąco i niedosyt muzyki pomimo dwóch dni święta rocka progresywnego (sześć zespołów) zakończyły ProgRockFest 2017.
Legionowski festiwal udowadnia, że jest wokół nas muzyka, której nie zobaczymy na co dzień w mediach. Muzyka, która pomimo swoich odległych korzeni cały czas świetnie broni się i brzmi bardzo współcześnie. Pomimo obaw organizatorów, którzy po raz pierwszy pokusili się o organizację wydarzenia dwudniowego festiwal okazał się sukcesem. Trzeba zaznaczyć, że na festiwal przyjeżdżają ludzie z całego kraju, a tegoroczna edycja pokazała, że na sali znaleźli się również goście z Europy. Wydarzenie wpisało się w kalendarz kulturalny nie tylko miasta i regionu, ale także stało się stałym punktem na mapie Polski i Europy. Nie pozostaje nic innego jak tylko z niecierpliwością czekać na czwartą edycję ProgRockFest! Czego życzymy organizatorom z całego serca.

Fot. Jaak Geebelen

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *