Gastronomiczny powrót do natury

2015-08-12 4:57:29

Pożywienie jest sprawą podstawową dla wszystkich żyjących istot. Czego powinniśmy dostarczać naszym pupilom?
KRZYSZTOF ZDEB
lecznica@legwet.pl
Żyjemy w czasach, kiedy przymiotnik „naturalny” jest często synonimem produktu dobrego. W opozycji oczywiście do pojęcia „sztuczny” czy „przetworzony”, jako określenia czegoś potencjalnie szkodliwego. Może trochę złośliwie, ale powiem, że z pewnością naturalna jest wścieklizna, toksyna botulinowa czy pogryzienia, a sztucznym wymysłem są szczepienia, chemioterapia, syntetyczne hormony czy zabiegi chirurgiczne.

Kilkanaście lat temu, kiedy producenci rozpoczęli sprzedaż gotowych karm dla psów, potężne było zaskoczenie, kiedy okazało się, że kupujemy znacznie więcej gotowych pokarmów dla zwierząt towarzyszących niż właściciele w innych krajach. Sprzedaż osiągnęła poziom blisko pięciokrotnie większy, niż zakładany na podstawie badań rynku. Obecnie mamy do wyboru co najmniej setki produktów różniących się nie tylko opakowaniem. Niejednokrotnie do produkcji pokarmów dla zwierząt używane są bardzo skomplikowane metody pozwalające na zapewnienie odpowiednio zbilansowanego pokarmu nawet jako wspomaganie leczenia chorób.

W opozycji do żywienia pokarmami gotowymi powstała idea żywienia pokarmem opartym na produktach naturalnych. Z założenia jest to tożsame z tym, czym żywią się dzikie zwierzęta mięsożerne. I tak doszło do powstania już nie diety, ale filozofii żywienia BARF. Przecież wilki w naturze nie żywią się suchą karmą, tylko tym co upolują. Pies i wilk to bardzo blisko spokrewnione gatunki. Badania wykazały, że wspólne dla nich jest 98,8% genomu. Cóż, człowiek z szympansem ma wspólne 99% genomu, a nikt nie będzie miał wątpliwości co do różnic międzygatunkowych. Najnowsze badania sugerują, że naturalnym mechanizmem adaptacji do diety innej niż surowy pokarm pochodzenia zwierzęcego, jest aktywność enzymów trawiących wielocukry, czyli przede wszystkim skrobię. U psów aktywność enzymów jest blisko 10x większa i wydzielają amylazę, enzym trawiący cukry, podobnie jak ludzie ze śliną.

Oprócz niedostatecznego zbilansowania diety z zaburzeniem stosunku minerałów, zbyt dużej dostępności białka w diecie, badacze także sugerują większe niż u dziko żyjących pobratymców, ryzyko zakażeń wirusowych, bakteryjnych czy pasożytniczych. Oporność na te inwazje jest u zwierząt domowych ewolucyjnie mniejsza niż u wilków czy dzikich kotów. Postuluje się także zwiększone ryzyko zoonozy, czyli zakażenia odzwierzęcego u opiekunów. Przyczyną tego jest także sam fakt pozyskania surowca. Przecież wilki czy dzikie koty nie żywią się mięsem pochodzącym ze sklepów, tylko zjadają swoją ofiarę po polowaniu. Dlatego patogeny nie mają czasu na rozwinięcie się. Rynek dostosowuje się do zapotrzebowania i dostępne są już produkty BARF poddane pasteryzacji w wysokim ciśnieniu, co ma na celu zmniejszenie ryzyka zakażenia.

Nie jestem orędownikiem żywienia zwierząt domowych wyłącznie pokarmem gotowym, mimo, że mój osobisty pies ze względu na swoją alergię pokarmową właśnie żywi się gotowym pokarmem suchym. Jestem przekonany jednak, że pokarm przygotowywany dla czworonoga powinien być poddany obróbce termicznej. Nasz pies jest pierwszym organizmem GMO, który przez tysiące lat sztucznej ewolucji wyhodowaliśmy
kz)

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *