Budujemy drzewo. Czytać trzeba umieć

2016-11-20 3:27:05

Dowiedzieliśmy się już, jak zabrać się za budowę drzewa genealogicznego, jak i gdzie zbierać informacje. Wiemy też, jak istotną sprawą jest ubogacić je fotografiami. Niestety, nie jest to proste.


Zarządzając portalem genealogicznym zauważyć można smutną prawidłowość: Wielu by chciało, wielu próbuje, ale mało komu się udaje. Rzeczywistość wirtualna, jak każda inna, ma swoje prawa i wymagania. Nie ma innej drogi, jak zacząć od ich poznania i… respektowania. Dzisiejszy odcinek poradnika będzie zatem dla tych, którzy nie chcą się swej pracy w sieci wstydzić.

Publikując zdjęcia na portalu Genealogia Polska chcemy osiągnąć dwa cele: Po pierwsze, aby „wstawione” zdjęcie ubogacało, upiększało nasze drzewo, aby było jakąś dodatkową informacją wśród suchych danych personalnych. Po drugie zaś, aby ono w ogóle było dla odwiedzającego widoczne.

Pierwszy z celów osiągnąć można wykorzystując jedynie zdrowy rozsądek. Nie zdobi bowiem obrazek ze zdjęciem źle zeskanowanym czy wręcz niechlujnie, krzywo ustawionym. Zmorą bywa też nadgorliwość. Oto jakiś czas temu, przeglądając opublikowane media, dało się zauważyć zdjęcie, na którym było „coś”, ale  trudno było to „coś” bliżej określić. Po kilkusetkrotnym pomniejszeniu fotografii, okazało się, że to „coś” to fragment nosa. Aby ukazała się cała twarz, trzeba było długo jeszcze je pomniejszać. W jakim celu takie zdjęcie zostało opublikowane na czyimś drzewie? Najprawdopodobniej w ogóle żaden odwiedzający nie miał na tyle dużo cierpliwości, aby czekać, aż ta fotografia się załaduje a jeśli już nawet, to rozdzielczość jego ekranu powodowała, że nie miał szans zobaczyć na niej niczyjej podobizny. Wnioski z tego proste: kadrujmy zdjęcia rozsądnie i jeszcze rozsądniej dbajmy o ich wielkość.

Drugim wspomnianym wyżej problemem jest niewyświetlanie się wysłanego na serwer zdjęcia. Pozwalając sobie na odrobinę złośliwości, muszę odnotować smutną prawidłowość. Blisko połowa spośród autorów drzew, nie umie czytać. Aby bowiem wysłać plik graficzny trzeba wejść na stronę, która usłana jest najbardziej szczegółowymi poradami opisanymi dużą, czerwoną czcionką. Jedna z nich mówi, że nie wolno umieszczać plików, które w nazwie mają polskie znaki literowe. Tak więc plik, który na komputerze nosi nazwę „ślub  Mirosławy Śmiłowskiej.jpg” wysłany na serwer nigdy  nie wyświetli się w internecie. Przed publikacją musimy zmienić mu nazwę na: „slub_Miroslawy_Smilowskiej.jpg”. W ten sposób pozbyliśmy się odstępów między wyrazami oraz liter w rodzaju „ś” i „ł”. Jeśli jeszcze będziemy pamiętać, aby zaznaczyć opcję automatycznego generowania miniaturki, problemów być nie powinno. Niestety, jak widać na załączonym obok zrzucie ekranu, w czterech przypadkach na dziewięć jest zbyt trudne.
Rozalia Korycka

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *