Anatomia draństwa – rzecz o spółdzielniach mieszkaniowych

2017-05-07 4:25:43

Miliony polaków borykają się z problemami w spółdzielniach mieszkaniowych. Niejasne rozliczenia za czynsz i media, blokowanie dostępu do dokumentów , okupacja spółdzielczych stołków przez zorganizowane grupy prezesów trzymające latami władze i permanentnie uniemożliwianie wyodrębniania na własność mieszkań to podstawowe kwestie z którymi zetknął się niemal każdy z nas .

Spółdzielnie mieszkaniowe mają często więcej mieszkańców niż niejedna gmina wiejska lub niewielkie miasteczko.

Tymczasem członkowie spółdzielni mieszkaniowych są podstępnie pozbawieni kontroli nad powierzonym w opiekę zarządowi majątkiem.

Rady nadzorcze nie kontrolują działań zarządów spółdzielni. Składają się one w większości z ludzi przyjaznych prezesom. albo z nimi powiązanych

Kolesiostwo i kumoterstwo w obsadzaniu takich stanowisk to w spółdzielniach mieszkaniowych niemal reguła.

Działania grupy trzymającej władze w spółdzielniach mieszkaniowych wspierają też i pod mioty zewnętrzne skupione w tzw „bankach wykonawców” To bazy stałych firm powiązanych z władzami spółdzielni mieszkaniowych , które wykonują usługi na rzecz członków często po zawyżonych cenach. Sami członkowie nie mają w tej kwestii nic do powiedzenia – usługodawców wyłaniają przecież władze spółdzielni, które mogą np. ogłosić przetarg na dane usługi i następnie bez wskazania przyczyny się z niego wycofać

Agnieszka Wojciechowska van Heukelom

Nikt nie kontroluje ile spółdzielnia przelewa na konta wyłanianych w ten sposób firm. A co bardziej dociekliwych mieszkańców, odprawia się tradycyjnie z kwitkiem, nie pokazując żadnych faktur
I tak obok samych władz spółdzielni wyrasta druga potężna grupa czyli wykonawcy. Do tego dochodzą zatrudnieni w spółdzielniach pracownicy, których wynagrodzenia również skrywane są przed spółdzielcami.

Dla przykładu: magazynier w SM Śródmieście w Łodzi zarabiał miesięcznie 18.tys. zł.

Prezes tej samej spółdzielni Krzysztof D.otrzymywał 50 tys.( 25 tys.z tytułu pracy w zarządzie spółdzielni i kolejne 25 tys.z firmy Vasco Projekt należącej w całości do spółdzielni, gdzie pełnił rolę prokurenta ).

Korupcja i przestępczość zorganizowana

Pozostającym poza wszelką kontrolą władzom spółdzielni mieszkaniowych żyje się więc bardzo dostatnio. Obracają swobodnie gigantycznym majątkiem i czerpią ogromne korzyści bez większego wysiłku..Za pieniądze spółdzielców można przecież nimi samymi manipulować :wydać gazetkę, plakaty , umieścić propagandowe

Dysponując poza wszelką kontrolą tak gigantycznym majątkiem można wreszcie korumpować urzędników gminnych , oferując im lokale czy płacą c pod stołem za to, że wbrew prawu podzielą nieprawidłowo działki , wydadzą decyzje na budowę, czy wycinkę drzew.

Można też dotrzeć do policjantów, prokuratorów , sędziów do których co jakiś czas wpływają sygnały o nieprawidłowościach w spółdzielniach

Co jakiś cza zwalniają się bowiem lokale tzw .bezspadkowe, które mimo obowiązku nie są zgłaszane gminom. Nikt nie wie co się z nimi dzieje ( oprócz wąskiej grupki trzymającej władzę ).

Coraz częściej zdarza się też ,że przejmowane są tzw lokale zadłużone. W ostatnich latach nasilił się bowiem proceder pozbawiania ludzi wartościowych mieszkań pod pretekstem niewysokich nawet długów.
Zorganizowane gangi przestępcze w porozumieniu z władzami spółdzielni i biurami nieruchomości czerpią z tego naprawdę spore korzyści. Przy okazji przekazują sobie wzajemnie informacje o sytuacji takich mieszkańców aby kolejni przestępcy mogli im zaoferować pożyczki na lichwiarskich zasadach, wepchnąć w spiralę długu i skutecznie pozbawić majątku życia . Przerzucanie bezradnych , pozbawionych mieszkania spółdzielców do ruder pozostających pozostających w zarządzie fałszywych kamieniczników to jeden z elementów takiej układanki.. W całym procederze pomocni są oczywiście zaprzyjaźnieni notariusze ( w zatrzymanym w Łodzi dwa lata temu gangu zajmującym się tym procederem to właśnie notariuszka wiodła prym )
Prezesi kupują też nagminnie przychylność polityków. Ci ostatni są im bowiem bardzo potrzebni do utrzymania chorego status quo w spółdzielniach mieszkaniowych, na wypadek gdyby ktoś chciał zmieniać prawo na bardziej korzystne dla milionów ludzi, likwidując finansowy raj.

Dlatego prezesi spółdzielni mieszkaniowych bez wiedzy członków chętnie finansują w kampaniach wyborczych, banery i ulotki plakaty ich dystrybucję , reklamują wybranych kandydatów osiedlowych gazetkach (często ze wszystkich opcji ) .

W czerwcu 2014 roku w Sejmie RP podczas wysłuchania publicznego w sprawie nowego prawa spółdzielczego prezes jednej z katowickich spółdzielni zeznał do protokołu, że jak przychodzą wybory to oni czyli prezesi na wszelki wypadek dają wszystkim.I jeszcze się nie spotkali aby któraś opcja odmówiła .

Pogrobowcy PRL

Taka chora sytuacja utrzymuje się już od czasu transformacji bo to w tamtych latach w  zarządach spółdzielni mieszkaniowych skryła się większość funkcjonariuszy komunistycznego reżimu.Okopali się w spółdzielniach jak w twierdzy dobrze przeczuwając, że tu nikt ich nie będzie w stanie ich skutecznie pogonić .I na tych samych zasadach przez lata wychowali sobie godnych następców, głownie własne dzieci i rożnych pociotków

Posiadali przy tym gigantyczne wsparcie ze strony „czerwonych towarzyszy „ – do dzisiaj za najbardziej aktywnymi hamulcowymi przemian w spółdzielniach są pogrobowcy dawnego systemu tj.SLD oraz PSL. Podczas wielu lat rządów Kwaśniewskiego czy Millera włos im z głowy spaść nie mógł . To w tamtych latach dochodziło do przedziwnych transakcji związanych z nieprawidłowymi przejęciami gruntów pod spółdzielnie mieszkaniowe. Przykładem jest Warszawa gdzie na początku lat 90 działacze SLD – ówcześni pracownicy Urzędu Rady Ministrów założyli spółdzielnię „Dębina” Lewicowi politycy dzięki przychylności administracji bezprawnie przejęli hektary gruntów na Ursynowie. , Czerwoni towarzysze uwłaszczyli się na nich kosztem podatników. Sąd przyznał po latach spadkobiercy prawowitych właścicieli- rodziny Branickich -15 mln zł odszkodowania. Zapłacił oczywiście skarb Państwa czyli my wszyscy .

Analiza obrotu gruntami przez spółdzielnie mieszkaniowe w ostatnich 30 lat Polsce nie pozostawia żadnych wątpliwości. Mamy do czynienia z przestępczością zorganizowaną na ogromna skalę a grunty stanowią klucz do zrozumienia sprawy.Nie bez powodu też rodząca się w latach 90 –tych polska mafia uznała ,że inwestycje w spółdzielcze działki i wejście w układy z prezesami to najlepszy sposób min na pranie brudnych pieniędzy. Plan był prosty :podstawiony członek władz spółdzielni działa jednocześnie jako przedstawiciel jej i przedstawiciel firmy która ma rozpocząć na jej terenach inwestycję .W kosztorysie budowy zataja jednak brak kapitału. By rozpocząć budowę spółdzielnia musi zaciągnąć ogromne kredyty , kolejne musi wziąć na opodatkowanie inwestycji Odsetki narastają lawinowo a wtedy ci którzy do zaciągnięcia kredytu spółdzielnie zachęcali mogą dług odkupić i przejąć tereny (budynki ) w tzw wrogim trybie..

W doprowadzonej do bankructwa SM Śródmieście w Łodzi hektary działek zostały w ten sposób przewłaszczone na różne dziwne firmy pod zabezpieczenie właśnie takich długów. I choć jest to nielegalne ( przewłaszczyć na zabezpieczenie można jedynie ruchomość ) prokuratorzy w Łodzi od lat nie są w stanie rzetelnie wyjaśnić tego zorganizowanego procederu. Tymczasem postkomunistyczna mafia spółdzielcza wespół z „panami spod Warszawy” wyprowadziła niemal całe centrum miasta Łodzi .

Wyzysk spółdzielców

Przez wiele lat postkomuniści robili wszystko aby nie ujawniać w księgach wieczystych zapisów aktów notarialnych które pozwalałyby na sprawdzenie kto jest właścicielem nieruchomości. W ten sposób doprowadzono do kuriozalnej sytuacji w której spółdzielca płaci za wykupienie na własność czegoś co niejest jego. Mowa o tzw spółdzielczych własnościowych prawach do lokalu To niespotykana w świecie forma własności ułomnej ( płacimy za coś co nadal jest spółdzielni, bo to ona widnieje jako właściciel w księdze wieczystej nieruchomości )

To nie jedyne oszustwo związane z e spółdzielczością mieszkaniową w Polsce.

Ludzi nakłaniano latami aby gromadzili oszczędności na książeczkach mieszkaniowych by potem jednym zapisem ich tych oszczędności i prawa do mieszkania pozbawić.

Dokąd zmierzasz Polsko

Wiele spółdzielni mieszkaniowych od dawna nie wywiązuje się z podstawowych obowiązków
Zamiast tego spółdzielnie mieszkaniowe stanowią potężne narzędzie dla przestępczości zorganizowanej , gospodarczej oraz działań mafijnych. Niejednokrotnie działają na szkodę instytucji państwa ( Urząd Skarbowy , ZUS) czy lokalnych samorządów ( wyłudzanie gigantycznych bonifikat przy wykupach gruntów przez spółdzielnie tak jak to miało miejsce w Łodzi)

Jak długo radzący nie zdadzą sobie z tego sprawy tak długo będziemy żyć w państwie mafijnym , w którym wąska grupka utrzymująca siłą władzę może robić z co chce z milionami bezradnych, ludzi .

Pastwo polskie ma obowiązek rozwiązać raz na zawsze ten wstydliwy problem.

Agnieszka Wojciechowska
van Heukelom

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *