Aktualności

Badaczka ze szpitala MSWiA: opracowaliśmy test identyfikujący pacjentów narażonych na…

Opracowaliśmy test identyfikujący pacjentów narażonych na ciężki przebieg COVID-19. Zwalidowaliśmy go klinicznie i laboratoryjnie. Test czeka na komercjalizację - powiedziała dr Paula Dobosz ze szpitala MSWiA w Warszawie. NCBR dofinansowało…

Za dwa tygodnie na Omikron może przypadać 90 proc. zakażeń

Należy oczekiwać, że za dwa tygodnie na Omikron może przypadać 90 proc. zakażeń – powiedział PAP dr Franciszek Rakowski z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW. W szczycie kolejnej…

Zidentyfikowano gen odpowiedzialny za ryzyko ciężkiego Covid-19; powstanie test dla…

 Białystok, 13.01.2022. Minister zdrowia Adam Niedzielski (C), rektor Uniwersytetu Medycznego prof. Adam Jacek Krętowski (P) oraz prezes Agencji Badań Medycznych dr hab. Radosław Sierpiński (L) podczas konferencji prasowej na Uniwersytecie…

  • 1
  • 2
  • 3

MOJE AKTYWNOŚCI. Muzeum II Wojny Światowej

2017-06-09 4:00:09

W jednym z ostatnich programów telewizyjnych Jana Pospieszalskiego pt. Warto rozmawiać, jak się rzekło, rozmawialiśmy o nowym muzeum gdańskim, które zostało połączone z Muzeum Westerplatte, a nowym p.o. dyrektora placówki mianowano dr Karola Nawrockiego, do niedawna pracownika IPN. Jednym z rozmówców, a jednocześnie m.in. moim oponentem był Kazimierz Wóycicki, także niegdyś pracownik (nawet dyrektor) IPN, opozycjonista od lat 70-tych, a w wolnej Polsce m.in. wykładowca i polityk o „odchyleniu lewicowym”.

Latem 2016 r. zostałem poproszony przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego o napisanie recenzji scenariusza wystawy głównej tworzącego się wówczas Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Z kolei, parę tygodni temu zobaczyłem wystawę na żywo – jest imponująca. Jest tam bowiem wszystko, jeśli chodzi o zgromadzone eksponaty. A jednak, nie ma tam tak wielu wydarzeń, a przede wszystkim zjawisk z lat II wojny światowej, że trudno ten defekt uznać za przypadkowy. Moje krytyczne zdanie o wystawie uległo zmianie, ale też zostałem utwierdzony w swoich pierwotnych sądach. Rzeczywiście, warto tę wystawę zobaczyć, pojechać do Gdańska i spędzić tam –minimum – 5-6 godzin, by ogarnąć całość. Jest imponująca! A jednak wymaga zdecydowanej interwencji.

Prof. Jan Żaryn

Muzeum II Wojny Światowej  zainstalowane na ziemiach polskich i przez Polaków zrobione powinno w pierwszym rzędzie odpowiedzieć na wyzwania współczesności, a te mieszczą się – skrótowo rzecz ujmując – w próbie zniszczenia stereotypu i ignorancji, których symbolem jest osławiony zwrot: „polskie obozy koncentracyjne”. Uniwersalny przekaz o wojnie jest bowiem zawężony do potocznej wiedzy o Zagładzie; reszta, jeśli chodzi o ofiary, jest w powszechnym milczeniu. Po stronie sprawców zaś – tych jest więcej! W uniwersalnym przekazie są nimi naziści oraz liczni przedstawiciele tubylców (w tym głównie Polacy), na których naziści najechali. Ten powszechny współudział narodów gdzieś tam leżących poza bramą prawdziwej Europy, w Zagładzie, stanowi fundament ignorancji panującej nie od dziś na szerokim Zachodzie. Co najmniej drugie pokolenie niczego nie wie o Polakach i o naszym losie; o Zagładzie każdy uczeń mieszkający w Europie Zachodniej, w USA czy w Kanadzie wie – bez konieczności przejścia na wyższy stopień nauczania –, bo ma ten temat w programie podstawowym. Tylko nieliczni, pewnie 10 – 20 % społeczeństwa zachodniego to ludzie, którzy są zainteresowani stałym poszerzaniem swojej wiedzy historycznej. Podobnie jak w Polsce, gdzie czytelnictwo prasy historycznej spada, a 1 książkę rocznie przeczytało w zeszłym roku 41 % Polaków (co nie znaczy że historyczną). W tych warunkach cywilizacyjnych Muzeum (oczywiście jeszcze bardziej TV i film) stają się ważnym nośnikiem informacji o historii; to poprzez wystawy możemy naruszyć uniwersalny i ignorancki zarazem wizerunek Polaków z lat II wojny światowej. Czy wystawa główna gdańskiej placówki daje taką gwarancję/szansę?
Wiem na pewno, że zabrakło na niej bardzo ważnego elementu naszej tożsamości, bez pokazania którego, nie jesteśmy w obrazie II-wojennych przeżyć – prawdziwi. Nie ma tam polskiego katolicyzmu, nie ma tam martyrologii ludzi Kościoła – nie ma o. Maksymiliana Kolbe i 108 męczenników, nie ma modlitwy w obozie i na warszawskim podwórku podczas Powstania Warszawskiego; nie ma obrazków świętych i medalików żołnierzy i oficerów PSZ oraz AK, czy NSZ; nie ma polskiego katolicyzmu prowadzącego ludzi do czynów heroicznych, w tym niesienia pomocy Żydom; nie ma sióstr zakonnych ukrywających wszystkich, którzy narazili się okupantowi niemieckiemu; nie ma kapłanów i sióstr zakonnych zesłanych do łagrów i deportowanych na dalekie syberyjskie krańce świata; nie ma, nie ma …

Gdy m.in. i to powiedziałem w czasie naszej rozmowy (kłótni) podczas wspomnianej audycji Jana Pospieszalskiego, usłyszałem znamienną odpowiedź ze strony Kazimierza Wóycickiego, reprezentanta pewnego ważnego odłamu naszej inteligencji. Powiedział on mniej więcej takie słowa: ale ty jesteś nacjonalistą o klerykalnym odchyleniu, trudno żeby wystawa miała być dostosowana do twojej wrażliwości, czy gustu. Na te słowa zareagował natychmiast prowadzący, czyli Jan Pospieszalski, mówiąc że: zaraz, zaraz, ale on też. W domyśle: prof. Żaryn nie jest odludkiem.
I właśnie o to chodzi. Według rocznika statystycznego na rok 2016:  96% Polaków deklaruje przynależność do Kościoła katolickiego, z tego ponad 40% deklaruje swój udział w cotygodniowym praktykach religijnych; w niektórych regionach, jak np. na Podkarpaciu ten wskaźnik sięga ponad 75 %. Niestety, na ziemiach zachodnich i północnych potrafi spaść do 20%. Jednak nie ma nadal w Polsce innej wspólnoty, poza katolicką, która choćby w stopniu porównywalnym zbliżyła się statystycznie do wspólnoty Polaków wyznania rzymskokatolickiego. Nasza polska kultura jest katolicką, była, i miejmy nadzieję, ze będzie. Nieobecność tego wymiaru polskości na wystawie o czasach II wojny światowej nie jest przypadkowa, podobnie jak nie jest odchyleniem prawicowo-klerykalnym, czyli negatywnym i marginalnym, dopominanie się by o Polsce poszedł w świat przekaz prawdziwy, a nie uniwersalny.

Życzmy nowej dyrekcji Muzeum by właśnie tak się stało.
Jan Żaryn

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *