SGL LOCAL PRESS 2016 – Co z bankiem prezydenta i prezesa

2017-03-24 7:40:42
archiwum (45)aa

Lokal o pow. 139 m2 ma należeć do prezydenckiej pary, a dwa mniejsze po ok. 80 m2, do rodziny Szymona Rosiaka, prezesa SML-W Fot. DB

Czy są wśród nas nietykalni, którzy nie odpowiadają przed prawem na takich samych zasadach jak zwykli obywatele? Prezydent miasta Legionowo nie wykazywał w swoich oświadczeniach majątkowych rzeczywistych wartości nabywanych nieruchomości ani tego, że nabył prawo do lokalu na wolnym rynku. Na działalności, która zakazana jest na jego stanowisku, zarabia teraz więcej niż otrzymuje pensji. Mimo to sprawa ugrzęzła w prokuraturze…
O sprawie piszemy od początku 2016 r. Przypomnijmy. Okazało się wówczas, że Prezydent Miasta Roman Smogorzewski i rodzina prezesa spółdzielni mieszkaniowej Szymona Rosiaka są właścicielami najatrakcyjniejszych lokali w mieście, przy ul. Piłsudskiego, za których wynajmowanie bankowi otrzymują rocznie nawet po kilkaset tysięcy złotych.

Jak nabywali lokale?

Prezydent Roman Smogorzewski z żoną oraz syn prezesa spółdzielni (SML-W) Szymona Rosiaka nabyli lokale usługowe budowane przez spółdzielnię na zasadach spółdzielczych, czyli po kosztach ich budowy. Z oświadczenia majątkowego prezydenta wynika, iż lokal swój zakupił w cenie ok. 7 tys. zł/m2. Mniej więcej w tym czasie podobne lokale w tym samym budynku, uzyskiwały na zorganizowanym przez SML-W przetargu cenę ponad dwukrotnie wyższą, tzn. ok. 16 tys zł/m2. Poprosiliśmy prezydenta o wyjaśnienie tej sprawy, jednak z odpowiedzi rzeczniczki ratusza Tamary Mytkowskiej wynika, że wszystko możemy sobie znaleźć w oświadczeniu majątkowym prezydenta.

Z satysfakcją informujemy, że dziennikarze jednego z naszych tygodników „Mazowieckiego To i Owo” zwyciężyli w prestiżowym ogólnopolskim konkursie SGL Lokal Press 2016 w dwóch kategoriach.  W najważniejszej kategori; Dziennikarstwo śledcze i interwencyjne - Karol Krawczyk za tekst Co z bankiem prezydenta i prezesa, który ukazał się w 2016 roku (drukujemy obok), opisujący dziwne interesy prezydenta Legionowa i prezesa legionowskiej spółdzielni mieszkaniowej. A także Nagroda specjalna Muzeum Powstania Warszawskiego – Zbigniew Czarnecki za za artykuł Dobry duch na rikszy (wydrukujemy w kolejnym wydaniu). Wydawca

Z satysfakcją informujemy, że dziennikarze jednego z naszych tygodników „Mazowieckiego To i Owo” zwyciężyli w prestiżowym ogólnopolskim konkursie SGL Lokal Press 2016 w dwóch kategoriach.
W najważniejszej kategori; Dziennikarstwo śledcze i interwencyjne – Karol Krawczyk za tekst Co z bankiem prezydenta i prezesa, który ukazał się w 2016 roku (drukujemy obok), opisujący dziwne interesy prezydenta Legionowa i prezesa legionowskiej spółdzielni mieszkaniowej.
A także Nagroda specjalna Muzeum Powstania Warszawskiego – Zbigniew Czarnecki za za artykuł Dobry duch na rikszy (wydrukujemy w kolejnym wydaniu).
Wydawca

Bank zaoferowali dentyście i…

Zapytaliśmy o zasady sprzedaży lokali usługowych w SML-W. Chcieliśmy bowiem dociec, w jaki sposób właścicielami najatrakcyjniejszych lokali w mieści, na tak dogodnych warunkach, zostały właśnie te, a nie inne osoby. Z informacji jakich udzielił nam zarząd SML-W wynika, że zasady nabywania lokali użytkowych przez członków spółdzielni oraz inne osoby są jasno określone. – „W przypadku podjęcia przez Spółdzielnię przedsięwzięcia inwestycyjnego w zakresie lokali użytkowych, Zarząd opracowuje program preferowanych rodzajów działalności i grupę klientów, do których będzie adresowana oferta”. Wychodzi na to, że zarząd spółdzielni po tym gdy ustalił, że chce, aby w nowo budowanym budynku znalazł się bank, zwrócił się z propozycją nabycia tego lokalu do stomatologa, który jest synem prezesa oraz do prezydenta miasta..

Prezydent nie chce odpowiadać

Nie mogąc uzyskać wyjaśnień od prezydenta, sięgnęliśmy do jego oświadczeń majątkowych. Wynika z nich, że w 2014 r. Roman Smogorzewski stał się właścicielem lokalu usługowego o powierzchni 139 m2, o deklarowanej wartości 976 tys. 632 zł. Cena wynosiła więc ok. 7 tys. zł /m2. Według znawców rynku nieruchomości, rzeczywista cena rynkowa tego lokalu wynosiła ponad 2 mln zł. Dodatkowo należy wskazać, że funkcjonariusze publiczni zobowiązania są podawać w swoich oświadczeniach majątkowych rzeczywistą, aktualną wartość nieruchomości. Ponadto urząd skarbowy zwykle kontroluje transakcje zakupu nieruchomości. Gdy uzna, że podana cena jest za niska może ją zweryfikować wszczynając odpowiednie postępowanie i naliczając należny podatek. Urzędy często korzystają z takiej możliwości nawet przy niewielkich różnicach cen. Nie słyszeliśmy jednak aby do weryfikacji takiej doszło w przypadku tej konkretnej, jak i innych posiadanych przez prezydenta nieruchomości.

Dobroduszny, zwykły członek spółdzielni

Kika tygodni później uzyskaliśmy informacje ze spółdzielni, z której wynika, że prezydent nie nabył lokalu bezpośrednio od spółdzielni, ale za pośrednictwem tzw. zwykłego członka spółdzielni. A więc spółdzielnia zaoferowała nabycie prawa do bardzo atrakcyjnego lokalu usługowego (tzw. ekspektatywę) jednemu ze spółdzielców, a ten następnie po kosztach odsprzedał ją prezydentowi. Wyjaśnienia te są o tyle dziwne, że spółdzielca ten mógł na wolnym rynku sprzedać ten lokal 2 razy drożej. Ponadto prawdopodobnie już wtedy otrzymywał on od banku, który zarezerwował sobie ten właśnie lokal, kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie. Odsprzedając więc lokal po kosztach prezydentowi Smogorzewskiemu „zwykły spółdzielca” był bardzo dobroduszny, bo działał na własną szkodę.

W roku 2011 inwestycja spółdzielcza przy Piłsudskiego 28 jest już w stanie zaawansowanym Fot. Google Street View

W roku 2011 inwestycja spółdzielcza przy Piłsudskiego 28 jest już w stanie zaawansowanym
Fot. Google Street View

Oświadczenia do kontroli

Podczas naszych dociekań uzyskaliśmy informację, że według małżonki prezydenta, za lokal, który obecnie wynajmują bankowi, Smogorzewscy płacili w ratach przez trzy lata. Jednak w oświadczeniach majątkowych Romana Smogorzewskiego nie ma śladu po takich transakcjach. Nie ma w nich też mowy o nabyciu ekspektatywy (prawa do lokalu, które sprzedał im tzw. zwykły spółdzielca). Nie ma tam również choćby wzmianki o wpływach od banku za rezerwację lokalu. Brak jasnych odpowiedzi na stawiane pytania każe domyślać się, iż w całej sprawie jest wiele niejasności. Wydaje się, że oświadczenia majątkowe Romana Smogorzewskiego wymagają drobiazgowej kontroli.

Oficjalnie nie miał tyle pieniędzy

Z analizy oświadczeń majątkowych prezydenta wynika także to, że na zakup lokalu powinno brakować mu ok. 600 tys. zł. Według rzecznik ratusza prezydent ma jednak pokrycie na zakup tego lokalu. Miałoby to wynikać z zsumowania: rocznych zarobków prezydenta, oszczędności, dochodu ze sprzedaży nieruchomości i kredytu. Tymczasem oszczędności prezydenta na koniec 2013 r. wynosiły tylko 30 tys. zł, a wzrosły do 140 tys. zł na koniec 2014 r., czyli już po zakupie lokalu. Natomiast kredyt na zakup nieruchomości zaciągnięty został
2 lata wcześniej w 2012 r. i prezydent w tym czasie, nie tylko nie mógł z niego korzystać, ale na dodatek musiał go spłacać. Wynika z tego, że ani kredytu, ani oszczędności nie można prezydentowi zsumować, ale należy je odjąć od sumy środków, którymi mógł on dysponować na zakup lokalu usługowego w Anacie. Dlatego naszym zdaniem pozostawały mu do dyspozycji tylko środki z pensji oraz z dochodu ze sprzedaży nieruchomości. Po odjęciu od nich kosztów obsługi kredytu oraz środków, które prezydent zgłosił jako oszczędności zgromadzone na koniec 2014 r. wynika, że mógł on na zakup lokalu dysponować tylko kwotą 295 tys. zł. A więc na zakup lokalu w Anacie brakowało mu ok. 685 tys. zł.

Działanie na szkodę spółdzielni

Na skutek prasowych doniesień sprawą zainteresowała się prokuratura. Zdaniem prokuratora, w grę może wchodzić czyn opisany w art. 233 kodeksu karnego odnoszący się do fałszywych danych w oświadczeniu majątkowym prezydenta. Według art. 233 § 1 kodeksu karnego kto, składając zeznanie mające służyć za dowód, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Zastosowanie może mieć w tej sprawie również art. 296 k.k. dotyczący mienia wielkiej wartości, ponieważ zdaniem prokuratora strata spółdzielni mogła wynieść ponad 1 mln zł. Zgodnie z art. 296 k.k., odpowiedzialności karnej od 3 miesięcy do lat 5 podlega osoba, która będąc obowiązana do zajmowania się sprawami majątkowymi lub działalnością gospodarczą osoby prawnej, poprzez nadużywanie udzielonych jej uprawnień lub niedopełnianie ciążących na niej obowiązków, wyrządza jej znaczną szkodę majątkową. W tym przypadku może chodzić o zarząd spółdzielni mieszkaniowej.
Prokuratura prowadzi sprawę od kilku miesięcy, dotychczas nie postawiono jednak nikomu zarzutów. Czyżby również tym razem śledztwo miałoby zostać umorzone?

Karol Krawczyk

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *