Senator wakacyjny – sprawozdanie – Jan Żaryn

2018-09-21 2:00:52

Wakacje to czas, gdy nawet senatorowie odpoczywają. W moim przypadku, to czas na zaległe lektury, w tym czytanie nie tylko prac historycznych, alei powieści. Jednak, tak naprawdę, to czas by pobyć dłuższy czas z wnukami – a jest ich dziesięcioro, w różnym wieku, od 11 lat do roku, a więc jest z kim pogadać, pójść na wyprawę w góry, pobawić się w piłkę, pobyć wspólnie w piaskownicy, czy na kocyku i nakarmić

Paleta możliwości, jakże rozwijających, dzięki którym ponownie wcielasz się w rolę ojca – czyli dziadka! Jesteśmy Polakami zwiedzającymi w czasie wakacji, tak nasz piękny kraj, jaki zagranicę. W tym roku pierwszy tydzień wakacji spędziliśmy w Wiśle; m.in. uczestnicząc w niedzielę we mszy św. podczas której lokalna społeczność żegnała swojego księdza proboszcza. Przed błogosławieństwem, tak lokalna społeczność, jak i przyjezdni –których było więcej – zostaliśmy obdarowani okolicznościowymi przemówieniami i filmem opowiadającym o księdzu proboszczu, dobrym człowieku, duszpasterzu wspierającym lokalne inicjatywy, organizatorze, gospodarzu, bo i dachy w domu parafialnym i w kościele potrafił naprawić. Mimo licznych pułapek czyhających zza zachodniego głównie węgła na nasz Kościół katolicki, można być optymistą: katolicyzm ludowy i szczera wdzięczność wśród wiernych za posługę kapłańską nie giną. Parafia to nadal jedna z naturalnych w przestrzeni publicznej wspólnot. Poddana naciskowi, ale przecież nie sztuczna!
Drugi tydzień spędzamy w Bułgarii. Gdy piszę te słowa jestem dopiero w dniu wyjazdu. Znajomi się śmieją, że jeździło się tam w latach PRL, a nie teraz. Ja będę tam po raz pierwszy. Słoneczny brzeg połączony z polonikami, w tym śladami po dramatycznych dziejach króla Władysława Warneńczyka, a także z architekturą chrześcijańską, pięknymi przykładami kolejnego pogranicza – świątyń budowanych w stylach, między Kościołem łacińskim i bizantyjskim. Zobaczę, czego w nich więcej! Zapewne padającego do środka słońca.
Wakacje senatora to także czas na pisanie zaległych tekstów. Szczególnie w roku setnej rocznicy odzyskania Niepodległej, nagromadziło się tych zaległości co nie miara. Szczególnie dużo czasu poświęciłem Romanowi Dmowskiemu, nie tylko dlatego, że w sierpniu przypada kolejna rocznica jego urodzin. Głównie dlatego, że wraz z Ignacym J. Paderewskim, to on i nikt inny, wprowadzili nas w 1918 r. do grona państw zwycięskich w I wojnie światowej, mimo iż jako Komitet Narodowy Polski nie byli jeszcze rządem i nie mieliśmy nadal swojego państwa. Dzięki temu jednak od stycznia do czerwca 1919 r. staliśmy się współtwórcami, a nie biorcami, traktatu wersalskiego. Za to dzięki wielu, wielu innym, w tym walczącym w latach 1918 – 1920, zawdzięczaliśmy tak rozległy obszar II rzeczypospolitej. Traktat ryski zaś, z marca 1921 r., stanowił wypełnienie luki, powstałej po podpisaniu traktatu wersalskiego w 1919 r. Mocarstwa zachodnie bowiem, bez polskiej wiktorii z 1920 r., nie były by w stanie uratować swego zwycięstwa z listopada 1918 r. Warto o tym przypomnieć naszym sojusznikom, w setną rocznicę zakończenia I wojny światowej.
Patrzę na ziemię wołomińsko-radzymińską i czuję się coraz bardziej za nią odpowiedzialny, jako senator RP z tego okręgu. Dlatego przyjąłem z najwyższą radością informację, którą 15 sierpnia podał Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej, że w Ossowie powstaje muzeum Bitwy Warszawskiej. Szanownych czytelników będę informował o postępach w jego budowie, gdyż jako historyk zostałem powołany do zespołu programowego, który ma pomóc w realizacji tej inwestycji w pamięć historyczną o wielkim czynie Polaków.
Jak widać słowo wakacje, nie jedno ma imię. Także: pracowitość.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *