Moje aktywności Listopad – miesiąc pamięci

2018-11-27 7:37:47

W listopadzie pamiętamy o świętych i zmarłych, o wybitnych Polakach, jak bł. Ks. Jerzy Popiełuszko, którego pogrzeb 3 listopada 1984 r. przywiódł do stolicy setki tysięcy ludzi. Byłem w tym tłumie modlących się i przeżywających dramat śmierci kapłana i umierającej wówczas Polski

prof. Jan Żaryn

Listopad to rzecz jasna, 100 rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Zapewne wielu z czytelników – podobnie ja jak – pracowicie spędzimy ten dzień, 11 listopada. Oddamy hołd licznym ojcom naszej niepodległości. Gdy piszę te słowa, wiem gdzie chciałbym być tego dnia: w świątyni Opatrzności Bożej, przy Grobie Nieznanego Żołnierza, przy pomniku Ignacego J. Paderewskiego, gdzie co roku spotykamy się jako SPJN, którego jestem prezesem; w końcu na Marszu Niepodległości. A jeszcze dnia poprzedniego, 10 listopada będę na koncercie niepodległościowym w Filharmonii Warszawskiej, a potem na Stadionie Narodowym. Trzeba poczuć zmęczenie by poczuć równocześnie satysfakcję. Tak, oddamy należny hołd naszym bohaterom z 1918 roku!

W listopadzie, konkretnie 4 w niedzielę, mieliśmy także dogrywkę wyborczą. Pora zatem na podsumowania. Z zadziwieniem przyjmuję fakt, że – nawet w pierwszej turze, jak np. w Legionowie – wygrali kandydaci „antyPis-u”, którzy – jak mniemam – w normalnych warunkach nigdy by nie pełnili funkcji publicznych. W całej Polsce, szczególnie w wielkich miastach, wygrali kandydaci, którzy są/byli oskarżani o mobing, o afery seksulane, o korupcję, o kłamstwa np. podatkowe, itd., itd. A jeden z nich na pewno jest po prostu chamem i prostakiem. Jaki jest z tego wniosek? Ano, jeden z nich brzmi następująco: jak bardzo ludzie poczciwi nienawidzą polityków mojej formacji, że stać ich na to by oddać swój głos na osobę, co do której (delikatnie rzecz nazywając) można mieć podejrzenia, że jest przestępcą. Nic to! Czy za ten moralny upadek odpowiadają tylko antypisowskie media? Zapewne i one też; sączą nienawiść, niechęć. A międzynarodówka unijna wspiera totalną opozycję decydując się na wspieranie sędziów obrażonych na prawo stanowione, nie pod ich dyktando uchwalane, tylko przez większość parlamentarną. Skierowanie przez korporację sędziowską pytania do TSUE stanowiło de facto zachętę, by międzynarodówka europejska wtrąciła się do polskiego ustawodawstwa i przejęła nad nim kontrolę. Strach pomyśleć, co by się stało gdyby w Polsce sędziowie i popierający ich politycy przejęli władzę. Ale trzeba uderzyć się w piersi i stwierdzić; my też nakręcamy niechęć do naszej formacji. Niektóre ustawy, które uchwaliliśmy – oczywiście w dobrej wierze – jak 2.0 czy łowiecka i wiele innych, oddaliła od nas, także miłośników PiS-u. Do dziś z kolei nie uchwaliliśmy ustawy, któraby broniła polskich podwykonawców przed zachodnimi rekinami rynku budowlanego. Ich też tracimy!

Co zrobić zatem, by kolejne wybory – europejskie, wygrać jeszcze bardziej zdecydowanie? Trzeba zdobyć Polaków mieszkających w wielkich miastach; słowem i czynem. Warto się zatem zapytać nas samych, czy chcemy być narodem niepodległym, szukającym swej suwerenności politycznej i gospodarczej, w ramach przymierza dobrowolnego w UE, jak równi z równymi. Czy wolimy popierać polityków i formacje, którzy od jesieni 2015 r. zaciągają stale dług u szefów państw europejskich i głównych polityków UE, by nie zapominali o karceniu niesfornej Polski. Gdyby przejęli kiedyś władzę w Polsce, ten dług będą musieli spłacić. Czy tego chcemy? Czy chcemy być kolonią, w której tubylcy są poskramiani przez elity wykreowane przez kolonizatorów. Walka z falą nienawiści, skierowaną w naszą stronę nie będzie łatwa. Jak tu np. przyciągnąć do naszej formacji, człowieka który 1 listopada na Powązkach krzyknął do mnie – podczas kwesty, w której uczestniczę od lat 70-tych XX wieku – że „pisiorom nie dajemy pieniędzy”. Jakby to były moje pieniądze, a nie na ratowanie grobów; jakby to było najistotniejsze, by na cmentarzu, rzucać się w oczy ze swoją chamską naturą. 100 metrów ode mnie stał i kwestował pan Andrzej Rzepliński, i nie sądzę, by ktokolwiek wymyślał mu, w tym miejscu i tego dnia. Nienawiść jest podkręcana przez wrogie nam media, ale być może także przez naszą pychę i brak miary. Mówmy o naszych błędach i słabościach częściej; pytajmy się częściej, gdzie błądzimy? Co można naprawić?

Czeka nas maraton wyborczy. Warto wygrać je dla Polski!
Jan Żaryn

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *