KULTURA. Legionowski ProgRockFest 2018

2018-03-25 6:16:59

Trwający w ubiegły weekend w legionowskim ratuszu – ProgRockFest znowu zebrał rzeszę fanów progresywnego rocka. Tuż po zakończeniu festiwalu nasz reporter rozmawiał z organizatorem wydarzenia – Mikołajem Madejakiem.

QK: Nie będę oryginalny, ale skąd miłość do tak niszowej muzyki jak rock progresywny?

Mikołaj Madejak: Odpowiedź może również nie będzie oryginalna 😉 Słucham muzyki, która mi się podoba. Niezależnie od gatunku czy czasu powstawania. Musi być dobra, oczywiście w moim odczuciu. Tak naprawdę moje świadome słuchanie muzyki zaczęło się od muzyki elektronicznej takich wykonawców jak Jean Michel Jarre, czy Tangerine Dream. W między czasie była polska muzyka rockowa, chociażby Lady Pank, Kobranocka, Chłopcy z Placu Broni czy De Press. Potem pojawiła się znajomość z Bartkiem Chacińskim, Dzisiaj dziennikarzem muzycznym, który w latach 90. wydawał zin o muzyce m.in. rocka progresywnego… Tak poznałem Galahad, Pendragon, Marillion, Shadow Gallery czy Twelfth Night i mnóstwo innych zespołów. Potem trafiłem do szkoły do Dębego gdzie poznałem nauczyciela od historii Pawła Janiszewskiego, który mi pokazał Pink Floyd. Dosłownie pokazał bo to był koncert The Wall. I tak zrodziła się moja miłość do tego zespołu i rocka progresywnego.

QK: ProgRockFest to wydarzenie, które na stałe wpisało się w kalendarz imprez w Legionowie. Skąd pomysł na organizację festiwalu?
MM: Potem przyszła praca w legionowskim MOK i studia z zarządzania w kulturze wraz z pracą licencjacką, która była niczym innym jak zorganizowaniem festiwalu rocka progresywnego w Legionowie. Po wielu latach projekt wrócił, co prawda w innej formule ale jedno się nie zmieniło – rock progresywny. Muszę tu podziękować Andrzejowi Sobierajskiemu, który w tamtym czasie był dyrektorem MOKu i zaufał mi oraz Zenonowi Durce, który dzisiaj mnie bardzo mocno wspiera. Festiwal dzisiaj wpisał się na stałe w kalendarz kulturalny miasta, regionu, a także Polski. Śmiało mogę również powiedzieć, że istniejemy na mapie wydarzeń kulturalnych w Europie. Świadczą o tym chociażby od dwóch lat goście z zagranicy (zespoły ze Szwecji i Wielkiej Brytanii) oraz statystyki wejść na stronę internetową festiwalu (www.progrockfest.pl). W tej chwili Legionowo słynie z festiwalu i gościnności jaką otrzymują tu wykonawcy i publiczność, która przychodzi na festiwal nie tylko z Legionowa ale przyjeżdża z całej Polski i nie tylko.

QK: Czy Pana zdaniem, w Legionowie jest duży „popyt” na akurat ten rodzaj muzyki?

MM: Legionowo jest bardzo specyficznym miejscem. Pod każdym względem. Działam w „kulturze” z przerwami od połowy lat dziewięćdziesiątych i mam duże doświadczenie w organizowaniu wydarzeń kulturalnych. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że nasi mieszkańcy są bardzo zróżnicowani jeśli chodzi o gusta artystyczne. Nie można skreślać tych, którzy nie są zainteresowani sztuką promowaną w mediach mainstreamowych. Może jest ich więcej ale na kulturę wyższą też jest zapotrzebowanie. Kultura musi być dotowana. Komercja sama się obroni. Natomiast takie wydarzenia jak festiwal organizowany prze- ze mnie czy koncerty Jazzowe, czy wystawy muszą być organizowane, żeby dać możliwość widzowi, alternatywę. Pokazać piękno sztuki. Śmiało mogę powiedzieć, że na takie wydarzenia jak ProgRockFest jest zapotrzebowanie w Legionowie.

QK: Czwarta edycja za nami, w związku z tym czy w planach jest już kolejna edycja festiwalu?

MM: Czwarta edycja już za nami. Emocje powoli opadają… Tak, myślę już o kolejnej edycji ale niech na razie pozostanie to tylko w moich planach.

Galeria do zobaczenia na: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1939142819442707.1073741943.1002957696394562&type=1&l=9931a10c03

Fot. fotopozytyw.waw.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *