EDUKACJA. Szkoła czy przedszkole. 6-letni chłopiec w 1 klasie

2016-05-26 1:14:59

elementarz okladkaKto jest najczęściej prymusem w szkole? Kto najładniej prowadzi zeszyt? Kto nigdy nie zapomina odrobić pracy domowej? Kto nie wdaje się w bójki, nie mówi niepytany, siedzi grzecznie w ławce? Oczywiście, dziewczynka.

Chłopcy są z natury bardziej ruchliwi, skorzy do poszukiwania nowych wrażeń i przygód, niezdolni do usiedzenia w miejscu. Nie przywiązują szczególnej wagi do konwenansów i rzeczy mało istotnych, takich jak na przykład ładne pismo, za to są gotowi do walki wręcz o swoją pozycję w grupie.
Oddajmy głos małemu ekspertowi, Noemi (lat 7, 1 klasa):
Bo chłopcy to tak naprawdę bazgrzą, nie rysują, przy nich jest głośno jak w sklepie, tak że trudno się skupić. Łażą po klasie i ciągle pożyczają ołówek, choć mają go w piórniku. Cały czas gadają. I krzyczą, zamiast powiedzieć.

Gorsze oceny
W badaniach Akademii Świętokrzyskiej przeprowadzonych na reprezentatywnej grupie sześciolatków stwierdzono wyraźne różnice między dziewczynkami i chłopcami w większości ważnych dla gotowości szkolnej obszarów, takich jak: sprawność motoryczna, lateralizacja czy rozwój społeczno-emocjonalny. Badacze stwierdzili, że chłopców charakteryzuje większa aktywność fizyczna i ogólna sprawność. W rozwoju umysłowym nie odnotowali różnic w zakresie znajomości cyfr i znaków matematycznych oraz umiejętności rozróżniania figur geometrycznych. Jednak w ocenie gotowości do czytania, pisania i liczenia dziewczynki uzyskiwały wyraźnie lepsze wyniki. Kadrę pedagogiczną w edukacji wczesnoszkolnej stanowią w zdecydowanej większości kobiety. Nauczyciela mężczyznę w klasach I–III można spotkać chyba równie często jak położonego na porodówce w szpitalu. (Akurat jednym z naszych synków zaraz po urodzeniu zajął się położny odpowiedzialny za noworodki, chyba jedyny w Warszawie). Wiedząc, jak mali chłopcy utrudniają prowadzenie lekcji, trudno się dziwić, że nauczycielki wolą staranne i ułożone dziewczynki, na których błędy częściej gotowe są patrzeć przez palce. Z tego powodu chłopcy, nawet jeśli na kartkówce prawidłowo „nabazgrzą” odpowiedź, częściej otrzymują gorsze oceny niż ich koleżanki.

Podwójne ryzyko
Potwierdzają to badania naukowców z amerykańskich Uniwersytetów Georgia i Columbia. Po przeanalizowaniu wyników blisko 6 tysięcy uczniów stwierdzili oni jednoznacznie, że dziewczynki są lepiej postrzegane i oceniane przez nauczycielki. Badacze przeprowadzili standaryzowane testy z czytania, matematyki i nauk przyrodniczych. Wyniki porównali z ocenami otrzymywanymi przez dzieci w szkole. We wszystkich trzech badanych obszarach chłopcy mieli w szkole gorsze wyniki, niż to wynikało z ich umiejętności ujawnionych w obiektywnych testach. Badacze zwracali uwagę na fakt, że zaniżanie ocen ma długofalowy wpływ na dalszą ścieżkę edukacyjną chłopców.

Do podobnych wniosków doszli też niemieccy naukowcy przy okazji badań nad wpływem daty urodzenia na dalsze etapy kariery szkolnej. Dziewczynki częściej niż chłopcy były kierowane przez nauczycieli do lepszych szkół, dających szansę na maturę i studia (Gymnasium). Zdaniem naukowców wynikało to nie tyle z ich lepszych wyników, co raczej z lepszego zsocjalizowania. Dlatego, biorąc pod uwagę fakt, że dzieci rozpoczynające naukę przed osiągnięciem dojrzałości szkolnej są w ogóle postrzegane jako niegrzeczne (bo chcą się ruszać i bawić, a nie siedzieć w ławce), posyłanie do pierwszej klasy sześcioletnich, nawet bardzo inteligentnych, chłopców jest podejmowaniem podwójnego ryzyka. W przypadku dzieci z końca roku (praktycznie pięciolatków), u których potrzeba ruchu i zabawy zdecydowanie dominuje, jest to wręcz proszenie się o problemy.
Wskazówki na temat posyłania chłopców do szkoły możemy znaleźć już w szkolnych lekturach. Astrid Lindgren, „Dzieci z Bullerbyn”: Gdy Lasse miał zacząć chodzić do szkoły, nie mógł usiedzieć spokojnie ani jednej chwili i wtedy pani powiedziała, że nie dojrzał jeszcze do wieku szkolnego. Odesłała go z powrotem do domu i kazała mu przyjść za rok. Uważała, że powinien się jeszcze trochę pobawić.

Tekst jest fragmentem książki Karoliny i Tomasza Elbanowskich „Elementarz dla rodziców 6-latka”, która właśnie trafiła do księgarń

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *